Hmm... Równo za tydzień ostatni egzamin w tej sesji. Patofizjologia. Ciekawe, czy znów będzie powtórka testów z poprzednich lat. Ostatnio większość katedr naszej uczelni choruje na przewlekłe lenistwo i o jakim egzaminie nie słyszę, wszystkie się w jakimś stopniu powtarzają. Absolutnie nie mam nic przeciwko, no gdzie tam. Gdybym miała przerobić w ciągu tygodnia całego Maślińskiego, chyba bym umarła... A tak wystarczą, mam nadzieję, pytania giełdowe i ewentualnie Guzek czy Zahorska.
A tak poza tym nie próbujcie spać na dywanie, jeśli nie musicie. Z dzisiejszego doświadczenia drzemki na takowym, choć grubym, czuję się straszliwie połamana. Ale ogromny zapał do nauki nie pozwolił mi przenieść się metr dalej, na łóżko, i zasnęłam z nosem w Guzku... Po obudzeniu czułam chyba wszystkie żebra.
Wracamy z ogromnym entuzjazmem do patofizjo. W moim generalnie fajnym, zachodnim pokoju, w którym teraz jest chyba ze 40 stopni. Lato jednak przyszło, i to 4 dni przed swoim oficjalnym, kalendarzowym początkiem.
Północny zajęła już współlokatorka ;). A anatomia to anatomia, to jest przedmiot na naszej uczelni łamiący jakiekolwiek zasady. A poza tym wyjątek potwierdza regułę ;)
OdpowiedzUsuń